sobota, 29 grudnia 2012

Prolog

                    Czarne jaksmoła włosy zwykle idalnie ulizane do tyłu, teraz były lepkie i posklejane potem i krwią. Jego całe ciało się wydłużało przez co chłopak nie był w pełni świadomy tego co się z nim dzieje. Jego oczy zmieniały kolor, przez co stracił zmysł wzroku. Jego usta zmieniały kształt i wielkość przez co nie mógł krzyczeć.
Tym chłopcem był Harry Potter. Tak. Ten Harry Potter. Chłopiec - Który - Przeżył, Złoty Rycerzyk Gryffindoru, Złote Dziecko przyjmowało swoją pierwtną postać... Postać Salazara Slytherina, jednego z założycieli Hogwaru. Tak, on był tym Slytherinem. Panem węży, mroku, czarnej magii. Ale czy napewno? Może prawda była inna, a o złości i wrogości do mugoli i szlam była legendom przekazywaną w księgach przez durnych badaczy nie znających się na niczym?
                    Potter przyjął swoją pierwotną formą. Teraz był wysokim, wysportowanym mężczyzną w wieku około 20 lat. Miał duże stalowe oczy i blond włosy do ramion. Włosy od czoła ogrodzone były bandaną o kolorze zielonym ze srebrnym napisem Ssssseeeessssseeee co w wężomowie oznaczało Mam siłę niczym Merlin, ale wykorzystuje ją dla dobra. Ubrany był w zieloną, luźną koszulkę z krókim rękawem, srebrną kamizelkę zapinaną na trzy wielkie czarne guziki, czarne szerokie spodnie, czarny skórzany pas w którym było pięć przegród. W pierwszej mieścił się miecz Slytherinów wykuty przez najgroźniejsze ogniste smoki, w drugiej srebrny sztylet wysadzany zielonymi brylantami, w trzeciej flet który wabił wrogów w pułapkę, w czwartej różdżka, a w piątej mieściło się jajo bazyliszka.
- Slytherin powraca - wyszeptał.